środa, 20 marca 2019

Darwin i problem fikcji

Marki-ikony, semiotyka, archetypy i mity. Robi się w symbolach? Zarządza się ludzką wyobraźnią? To i pięknie. A zastanawialiście się kiedyś skąd w ogóle ta słabość ludzkich umysłów do fikcji? Dlaczego tak bardzo ją lubimy i tak bardzo jesteśmy na nią podatni? Sprawa w ogóle jest ciekawa, a robi się...
Share:

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Co marketing powinien wiedzieć o religii? [Część III i ostatnia]

Pamiętacie? Marketing interesuje się religią, bo religie to całkiem niezłe i sprawdzony systemy zarządzania ludzkimi postawami. Gdyby tak dało się co nieco z ich mechaniki skopiować i sprzedawać marki tak, jak pewne idee religijne. Ach, życie byłoby wtedy piękne. Wyszło jednak na to, że jeśli marketing...
Share:

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Co marketing powinien wiedzieć o religii? [Część II]

Kontynuujemy próby zbudowania definicji religii, która mogłaby być użyteczna dla marketingu (w ramach myślenia „marki są jak religie”). Ostatni wpis, był o tym, że jest z tym kłopot, bo jeśli zaczynamy definiować substancjalne (mówiąc, czym jest religia), to od razu będą się nam pojawiać elementy zaskakująco etnocentryczne (związane z „naszymi” religiami, ale nie z religiami w ogóle). A gdy uciekamy...
Share:

piątek, 9 listopada 2018

Co marketing powinien wiedzieć o religii? [Część I]

Jak być może pamiętacie kilka ostatnich postów zostało sprowokowanych hasłem „Marki są jak religie, a marketingowcy to ich misjonarze”. Ok. Jest to jakiś pomysł. Osobiście uważam, że faktycznie nie ma co wyważać drzwi otwartych na oścież i skoro istnieją sprawdzone wzorce, do których marketing może...
Share:

poniedziałek, 29 października 2018

Marki i religie. To nie takie proste

Zgodnie z zapowiedzią pora nieco powybrzydzać na przedstawione wcześniej pomysły patrzenia na marki jak na religie. Przypominam, że przytaczanym w ostatnich wpisach autorom ogólnie rzecz biorąc chodziło o pokazanie podobieństwa między brandami a systemami religijnymi, a także o wyciągnięcie z tych podobieństw praktycznych konsekwencji. W tym ostatnim przypadku chodzi o możliwość wykorzystania typowych...
Share:

czwartek, 18 października 2018

Czyżby błogosławiony Red Bull?

Miałem dłuższą przerwę. Winne są lato, wczasy, to wszystko, co czeka na człowieka po wczasach oraz wrodzone lenistwo. Przypomnę więc o czym mowa. Jakiś czas temu zacząłem pisać o próbach patrzenia na marki, jak na religię (zob. tutaj) ilustrując zagadnienie przykładem marki Apple (zob. tutaj). Nadgryzione jabłko to jednak oczywiście nie jedyny brand, który może być rozpatrywany w ten sposób. Dziś...
Share:

poniedziałek, 2 lipca 2018

Święty Macintosh

Oprócz prób zbudowania jakiegoś systemowego sposobu rozumienia quasi-religijnych aspektów marek w ogóle (o czym pisałem ostatnio) istnieje wiele opracowań ukazujących religijny charakter konkretnych marek lub produktów. Oczywiście nie będzie wielkim zaskoczeniem jeśli powiem, że ulubiony obiekt takich...
Share: